Uwielbiam, gdy wracacie!
Czuję ogromną wdzięczność za rodziny, które wracają.
Pamiętam nasze pierwsze spotkanie. To naturalne, że na początku pojawia się odrobina niepewności. Rodzice zastanawiają się, jak będzie wyglądała sesja, czy dzieci będą współpracować, czy uda się stworzyć piękne zdjęcia.
A potem mijają kolejne miesiące i spotykamy się znowu. I znowu. To była już nasza trzecia wspólna sesja i muszę przyznać, że właśnie takie spotkania mają w sobie coś szczególnego.
Nie musimy się już poznawać. Dzieci wiedzą, że nie będę kazała im siedzieć nieruchomo i patrzeć w obiektyw. Rodzice wiedzą, że nie oczekuję idealnego zachowania ani perfekcyjnego przebiegu sesji.
Jest więcej zaufania. Więcej luzu.
Tym razem spotkaliśmy się, aby powitać na świecie najmłodszego członka rodziny.
Uwielbiam obserwować, jak zmieniają się rodziny, które fotografuję. Jak para staje się rodzicami. Jak jedno dziecko zostaje starszym bratem lub starszą siostrą. Jak z każdą kolejną sesją dopisują się nowe rozdziały tej samej historii. Podczas sesji noworodkowej nie chodzi przecież tylko o zdjęcia maleńkiego dziecka. Chodzi o ten wyjątkowy moment, kiedy wszystko jest jeszcze takie nowe.