Domowa sesja noworodkowa – czułość, spokój i starszy brat zakochany w maluszku.
Mam wrażenie, że dzieci często czytają poradniki dla rodziców tylko po to, żeby zrobić dokładnie odwrotnie 😉
Noworodki podobno najlepiej fotografować w pierwszych dwóch tygodniach życia. Tymczasem ten mały człowiek miał już prawie miesiąc i… przespał całą sesję. Dosłownie całą.
Nie przeszkadzały mu rozmowy, śmiech starszego brata, przemieszczanie się po domu ani obecność fotografa kręcącego się z aparatem. Spał sobie spokojnie od początku do końca, od czasu do czasu zmieniając tylko pozycję.
Ale tak naprawdę nie on był tego dnia najbardziej zajęty.
Najwięcej działo się wokół starszego brata. Z ogromną czułością zaglądał do maluszka, głaskał go, przytulał i co chwilę sprawdzał, czy wszystko jest w porządku. Uwielbiam obserwować takie początki rodzeństwa. Nie te idealne, wyreżyserowane momenty, ale te prawdziwe – pełne ciekawości, dumy i zachwytu.
I właśnie dlatego domowa sesja noworodkowa nie musi odbyć się wtedy, gdy dziecko ma 7 czy 10 dni. Czasem wystarczy znaleźć moment, w którym możecie na chwilę zwolnić i pobyć razem. Reszta dzieje się sama.
